SZWAJCARIA SAKSOŃSKA 2025 - cd

 cztery dni zwiedzania - dzień czwarty


 

   opracowanie i zdjęcia: Ewa Hordyniak


 

 

  


 

   Ostatni dzień wycieczki, wstajemy, śniadanko, pakowanko, do autokaru i jedziemy do Drezna. Po Dreźnie będzie nas oprowadzać przewodniczka, która czekała na nas na placu Teatralnym. Nieduża kobitka latająca z propelerem i gadająca jak karabin maszynowy.... 
     
   
   



 

   Rozglądam się po placu a Pani Przewodnik w tym czasie nadaje...... Jak zrozumiałam obejrzymy Zwinger wraz z wnętrzami, Zamek - bez wnętrz, katedrę św. Trójcy i co się zdąży bo Zwinger mamy na konkretną godzinę.
Jak większość przewodników Pani zaczęła od opowiadania jak strasznie Drezno zostało zniszczone nalotami dywanowymi... Muszę przyznać, że takie narzekania mnie irytują - kto im kazał popierać Adolfika i rozpętywać wojnę? Widziałam zdjęcia powojennej Warszawy, a to nie my byliśmy agresorem.....
   W rezultacie II wojny światowej zrujnowane Drezno trafiło w 1945 r. do radzieckiej strefy okupacyjnej Niemiec, z której w 1949 utworzono Niemiecką Republikę Demokratyczną. W czasie trwania ustroju socjalistycznego wyburzono lub rozebrano wiele wartościowych pozostałości zbombardowanego miasta, jak np. kościół pw. św. Zofii czy historyczną miejską zabudowę. Tymi zabiegami zlikwidowano całe zabudowanie historycznego centrum miasta. Odnowiono lub całkowicie zrekonstruowano przede wszystkim dzisiejszą siedzibę sądu (1946), most Augusta (1949), kościół Krzyża (do 1955), Zwinger (do 1963), katedrę Świętej Trójcy (do 1965), Semperoper (do 1985), Pałac Japoński (do 1987) i obydwa dworce kolejowe. Niektóre z prac ciągnęły się dekadami z powodu złej sytuacji gospodarczej NRD, która zmuszała do wielokrotnego przerywania renowacji. Podczas gdy place Theater- i Schlossplatz odnowiono, kierując się historycznym układem budynków, zostawiono Nowy Rynek (Neumarkt) całkowicie pustym, a Stary Rynek (Altmarkt) zabudowano na styl socjalistyczny.
Zaczynamy od budynku Opery pod którym wysiedliśmy.
W latach 1838–1841 wzniósł budowniczy Gottfried Semper (1803–1879) królewski teatr dworski w kształcie rotundy wzorowanej na budowlach wczesnego renesansu włoskiego. Budynek przetrwał zaledwie 28 lat – spłonął 21 września 1869. Już po czterech tygodniach po pożarze rozpoczęto budowę tymczasowego budynku teatralnego. W ciągu sześciu tygodni powstał budynek o 1800 miejscach, który drezdeńczycy nazwali żartobliwie „budą z desek”.
W roku 1871 rozpoczęto budowę nowego gmachu operowego. Przebywający za granicą Semper zgodził się zaprojektować nowy budynek. Budową kierował w latach 1871–1878 jego najstarszy syn Manfred (1838–1913). Budynek otrzymał bogatą dekorację rzeźbiarską. Obok wejścia stanęły postacie Goethego i Schillera, w bocznych wnękach elewacji postacie Szekspira, Sofoklesa, Moliera i Eurypidesa.
Po wojnie ruiny zabezpieczono prowizorycznie. Dopiero w latach 1968–1976 wykonano prace studialne przygotowujące do odbudowy. 24 czerwca 1977 wmurowano kamień węgielny. Głównym projektantem odbudowy został Wolfgang Hänsch. Zdecydowano się powiększyć scenę i widownię, by sprostać wymaganiom nowoczesnej techniki teatralnej. Ograniczono liczbę miejsc siedzących do 1300, zapewniając jednak doskonałą widoczność i akustykę. Przy odbudowie zachowano architekturę według projektu Sempera. Dobudowano nowoczesny budynek mieszczący salę prób, pomieszczenia pomocnicze i administracyjne. Pani Przewodnik szczególnie wychwalała wspaniałą akustykę budynku.

Lecimy dalej. Przechodzimy przez bramę i wpadamy na dziedziniec kompleksu Zwinger.
Zwinger – późnobarokowy zespół architektoniczny. Jest zaliczany do najbardziej znaczących budowli późnego baroku w Europie. Nazwa „Zwinger” pochodzi od położenia budynku, na obszarze, który niegdyś znajdował się pomiędzy zewnętrznymi i wewnętrznymi murami obronnymi (niem. zwischen – „pomiędzy”).
Zwinger został zbudowany etapowo w latach 1709–1732 na terenach mieszczących się niegdyś poza obrębem średniowiecznych, wewnętrznych fortyfikacji Drezna, na których w XVI wieku prowadzono rozbudowę tychże fortyfikacji, zahamowaną przez powódź z 1570 roku na rzece Weißeritz, dopływie Łaby. Zaprojektował go znany architekt Matthäus Daniel Pöppelmann na zlecenie Augusta II Mocnego, elektora Saksonii, który w 1697 roku został wybrany na króla Polski. Król August II, słynący z zamiłowania do przepychu i luksusu odbył w latach 1687–1689 podróż po Francji i Włoszech, podczas której miał okazję podziwiać m.in. pałac w Wersalu, do którego kilka lat wcześniej król Ludwik XIV przeniósł swój dwór. Po powrocie do Drezna saski monarcha zapragnął czegoś podobnie okazałego i spektakularnego dla siebie. W odpowiedzi na jego oczekiwania Pöppelmann z pomocą rzeźbiarza Balthasara Permosera stworzył późnobarokowy reprezentacyjny kompleks z otwartym w kierunku późniejszego Placu Teatralnego dziedzińcem (otwarcie to miało umożliwić ewentualną rozbudowę w przyszłości). Oficjalne zainaugurowanie działalności obiektu miało miejsce 20 sierpnia 1719 roku, kiedy to w Zwingerze pomimo zaawansowanych prac budowlanych odbył się ślub syna Augusta II, królewicza Fryderyka Augusta II (od 1733 króla Polski Augusta III) z Marią Józefą. August II szczodrze finansował budowę Zwingeru, mając nadzieję na objęcie tronu niemieckiego po śmierci cesarza Józefa I. Gdy okazało się, że nadzieja ta się nie ziści, jego zainteresowanie obiektem spadło.
Myśmy trafili troszkę nieszczególnie, gdyż cały wewnętrzny dziedziniec właśnie podlega renowacji.....



   

 



 

Do Zwinger jeszcze wrócimy, na razie lecimy na Zamek.

 



 
  Obecny zamek ma 800-letnią tradycję. Już w wieku XII, kiedy przodującą rolę odgrywała siedziba w Miśni, istniał tutaj niewielki zamek, o czym świadczą fundamenty znajdujące się pod główną wieżą. W 1382 roku powiększono rezydencję, w 1471 wzniesiono obecne skrzydło zachodnie. Gdy Drezno stało się w 1485 roku stałą rezydencją władców, nastąpiła przebudowa średniowiecznego zamku w budowlę renesansową. W 1530 roku na wysokości bramy północnej został wzniesiony reprezentacyjny zamek mieszkalny, którego budowę zlecił książę Jerzy Brodaty. Dlatego też ta część kompleksu nazywana jest dzisiaj budowlą Jerzego zaś wejście do budowli znane jest jako brama Jerzego. W 1547 roku zamek został ponownie rozbudowany w stylu renesansowym. Hans i Bastian Kramer stworzyli nazwaną później tzw. budowlę Moryca oraz pozostałe skrzydła wokół dziedzińca. W 1701 r. zamek częściowo spłonął. Do odbudowy August II Mocny zatrudnił znanych architektów i artystów, wśród nich twórcę Zwingeru – Matthäus Daniel Pöppelmann. Wraz z Raymondem Leplatem i Johannem Melchiorem Dinglingerem stworzyli oni galerię sztuki niem. Grünes Gewölbe (pol. Zielone sklepienie), której nazwa pochodziła od barwy, na którą pomalowano ściany pomieszczeń – malachitowej zieleni. Odbudowę z powojennych zniszczeń zakończono dopiero w 2004 roku. Z tym, że i tu dziedziniec zastaliśmy rozkopany...... Znaczy drugi dziedziniec, bo pierwszy został nakryty szklanym dachem.  
     




   
   
   
   
   
   
   
     
Zarówno freski na Hausmannsturm jak i sgrafitto na pozostałych elewacjach robią wspaniałe wrażenie.
A my lecimy pod katedrę św. Trójcy. - jest jedną z największych nowożytnych budowli sakralnych wzniesionych na terenie Saksonii. Świątynia w stylu późnego baroku została wzniesiona na zlecenie Augusta III Sasa przez włoskiego architekta Gaetano Chiaveriego w latach 1739–1751. Pomocnikami Chiaveriego byli m.in. działający w Krakowie Francesco Placidi i Antonio Zucchi. Świadkiem budowy kościoła był Bernardo Bellotto, który w swoich widokach miasta ukazywał dopiero co powstający kościół. Chociaż kościół ten jest świątynią katolicką, jego wygląd, zwłaszcza wewnątrz, nacechowany jest wpływami tradycji saskiej architektury protestanckiej. Także z zewnątrz podziały na kondygnacje i liczba ciągów okien przypominają świątynię luterańską. Od zewnątrz architektura kościoła jest silnie zintegrowana z bogatymi rzeźbionymi dekoracjami, których część stanowi zespół 78 monumentalnych pełnoplastycznych figur świętych umieszczonych na balustradach wieńczących nawy i obejście. Na ażurowej wieży, której dwie górne kondygnacje złożone są z samych kolumn znajdują się m.in. 4 figury przedstawiające alegorie Wiary, Nadziei, Miłości, oraz Sprawiedliwości. Rzeźby są dziełem Włocha Lorenza Mattiellego. Fasadę kościoła zdobi kartusz z polsko-litewsko-saskim herbem Rzeczypospolitej, zwieńczony polską koroną królewską. August III był katolikiem, ale Saksonia była protestancka - August dostał zgodę na budowę kościoła katolickiego, ale obwarowana była wieloma zastrzeżeniami - stąd też taki a nie inny wygląd.
     
   
     
  Kościół z Zamkiem łączył taki mostek, żeby August mógł przechodzić na mszę nie mocząc pantofli.....  
     
   
     
  Trafiliśmy na mszę, dlatego cichaczem wychodzimy i obiecujemy sobie wrócić tu w czasie wolnym.
Przechodzimy więc pod malowidło ścienne "Orszak książęcy".
 
     
   
   
     
  Autorem malowidła jest artysta drezdeński, malarz historyczny i profesor tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych – Wilhelm Walther (1828–1913)[5]. W początkowym etapie prac nad dziełem wykonał projekt na kartonie, a w latach 1872–1876 przeniósł malowidło na ścianę dziedzińca, stosując niezbyt już wówczas trwałą technikę sgraffito. Z uwagi na sławę, jaką dzieło zyskało przez lata swej obecności, by nie narażać go na niszczenie spowodowane szkodliwymi związkami węgla w atmosferze, w latach 1906–1907 przeniesiono je na ok. 25 000 ceramicznych kafelków miśnieńskiej porcelany. W celu dokładnego odtworzenia malowidła, bazowano na oryginalnych kartonach, na których Walther przedstawił swój projekt. Dzieło przetrwało nalot bombowy w 1945, w wyniku którego pobliskie budynki zostały prawie całkowicie zniszczone, gdyż wypalane w wysokiej temperaturze porcelanowe kafle wytrzymały pożary.
W przedstawieniu znalazły się łącznie 94 osoby, z których 35 stanowią margrabiowie, hrabiowie, książęta i królowie Saksonii, w tym królowie Polski August II Mocny i August III Sas oraz książę warszawski Fryderyk August I, pozostałe 59 postaci to wizerunki podążających pieszo naukowców, artystów, rzemieślników, żołnierzy, dzieci i chłopów. Walther uwiecznił m.in. swoich nauczycieli Carla Gottlieba Peschela i Juliusa Hübnera, architekta Hermanna Nicolai, rzeźbiarzy Johannesa Schillinga i Ernsta Hähnla, malarza Adriana Ludwiga Richtera a na końcu orszaku umieścił swoją postać. Ponadto namalował również 45 koni i dwa charty. Oprócz doskonałego podobieństwa portretu ukazanych postaci, na uwagę zasługuje także niezwykle szczegółowe historycznie odwzorowanie szat, zbroi i broni z tamtych czasów.
A my przechodzimy do drugiej części zamku - na tzw Stallhof pooglądać dawne stajnie i miejsce turniejów rycerskich.
 
     
   
   
     
  Jeszcze przebieżka po Nowym Rynku z piękną bryłą kościoła Mariackiego.  
     
   
   
   
     
  Ta monumentalna świątynia to jeden z najbardziej znanych i rozpoznawalnych w Europie zabytków protestanckiej architektury sakralnej. Największy na świecie obok katedry w Strasburgu budynek wzniesiony z piaskowca, jego kopuła to najokazalsza tego typu konstrukcja wykonana z kamienia wśród kościołów leżących na północ od Alp. Kościół Mariacki wzniesiono w latach 1726–1743. Podczas II wojny światowej został w wyniku alianckich bombardowań miasta w nocy z 13 na 14 lutego 1945 bardzo poważnie uszkodzony i zawalił się ostatecznie rankiem 15 lutego. Za czasów NRD pozostał trwałą ruiną służącą za pamiątkę okropieństw wojny. Dopiero w 1985 zdecydowano o jego rekonstrukcji, jednak prace rozpoczęto dopiero po upadku Muru Berlińskiego w 1989 r. Trwającą w latach 1994–2005 odbudowę pomagały sfinansować Dresdner Bank, towarzystwa miłośników miasta oraz indywidualni darczyńcy z całego świata. Widoczne na elewacji ciemne fragmenty - to oryginalne kamienie ze zburzonego kościoła. Komputerowo opracowano rekonstrukcję z wykorzystaniem zinwentaryzowanego gruzowiska - ostatecznie elementy pochodzące z ruiny stanowią w przybliżeniu 34% nowej konstrukcji.
   Nie zaglądamy do środka bo galopkiem lecimy dalej - jeszcze rzut oka na Tarasy Bruhla i most Fryderyka Augusta, za którym świeci się z daleka złoty zadek konia, na którym siedzi August II Mocny w stroju cezara.
 
     
   
   
     
  i lecimy znów do Zwinger. Zostajemy podzieleni na 2 grupy - pierwsza idzie z jeszcze inną przewodniczką oglądać Galerię Obrazów Starych Mistrzów, druga leci podziwiać porcelanę. Ja jestem w drugiej - idę popatrzeć na skorupy.  
     
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
     
  Drezdeńskie Zbiory Porcelany to najwartościowsze i największe specjalne zbiory ceramiczne na świecie. Swoje powstanie zbiory zawdzięczają Augustowi Mocnemu oraz jego “maladie de porcelaine”, jak sam określał swoje uzależnienie od “białego złota”. Wystawa porcelany obejmuje eksponaty chińskiego okresu pod rządami dynastii Ming, poprzez zbiory z czasów panowania cara Kangxi, aż po japońską porcelanę Imari i Kakiemon z wczesnego XVII i XVIII wieku. Największe dzieła sztuki prezentują również rozwój porcelany miśnieńskiej od momentu jej powstania po późne lata XVIII wieku. Od roku 1962 muzeum mieści się w Zwingerze. W ostatnich latach nowojorski architekt Peter Marino zaprojektował wyposażenie wnętrza obydwu galerii i sali zwierzęcej. W pomieszczeniach Zwingera można dziś oglądać wspaniały przepych drogocennej porcelany z Chin, Japonii i Miśni.
Nic nie stłukliśmy, więc idziemy zmienić sie z pierwszą grupą i pooglądać starych mistrzów. Troszkę musieliśmy poczekać, bo się pani przewodniczka rozgadała prowadząc pierwszą grupę, ale już po chwili wchodzimy.
 
     
   
     
  Galeria to Muzeum sztuki z 23 salami, w których można podziwiać dzieła dawnych mistrzów, między innymi Rafaela, Correggia i Vermeera. Nie mamy czasu na wszystkie sale, więc Pani Przewodnik prowadzi nas do tych najbardziej znanych, cennych i ciekawych. N cóż, nie będę ukrywać, że dla mnie to jest SZTUKA. A nie czerwony pasek na białym tle okrzyknięty dziełem (nie wiadomo przez kogo).  
     
   
   
   
   
   
     
  Pani Przewodniczka - uduchowiona i nawiedzona artystka omawiała nie tylko obrazy i ich twórców, ale włącznie z interpretacją, czyli co ja muszę zobaczyć na danym obrazie ;). A na mnie największe wrażenie zrobił przyciemniony pokój wypełniony portretami namalowanymi pastelami. Mój Boże, co za kunszt. Na portretach widać nie tylko twarze, ale myśli i emocje portretowanych osób. Coś niesamowitego...  
     
   
   
   
     
  Po wyjściu z Galerii Pan Pilot nas rozpuszcza samopas, nakazując iść do pawilonu Matematycznego i wyznaczając godzinę zbiórki pod autokarem. No to lecimy do Pawilonu.  
     
   
   
   
   
     
  Salon Matematyczno-Fizyczny został założony w 1728 roku za panowania Augusta Mocnego i do dziś jest jednym z najważniejszych na świecie muzeów historycznych instrumentów naukowych. Najstarsze muzeum w drezdeńskim Zwingerze pokazuje teraz w fascynującej nowej koncepcji, w jaki sposób świat był mierzony przez wieki: wykwintne globusy, zegary, automaty, płonące lustra, teleskopy i inne instrumenty naukowe, które inspirują nie tylko swoją funkcją, ale także pięknem. Eksponaty można oglądać z tak bliska, że nawet najmniejsze ryciny i dekoracje nie pozostają już tajemnicą. Animacje pozwalają po raz pierwszy zajrzeć do wnętrza i funkcji wybranych obiektów.
Muszę przyznać że jako miłośnik techniki byłam wystawą zafascynowana....
Lecimy dalej - może skończyła się msza w katedrze i uda się obejrzeć wnętrze. Wychodzimy z pawilonu, ostatni rzut oka na dziedziniec Zwinger i pędzimy do katedry.
 
     
   
     
  Katedra otwarta, msza się skończyła, więc z przyjemnością oglądam wnętrza.  
     
   
   
   
   
   
   
   
   
   
  Monumentalny ołtarz główny wykonany jest z białego marmuru, wzbogacony brązową ornamentyką nawiązującą do stylu regencji. Wielki obraz przedstawiający scenę Wniebowstąpienia Chrystusa wykonał w latach 1752–1761 Anton Raphael Mengs. Ambonę wykonał Balthasar Permoser. Zdobią ją m.in. rzeźby na zwieńczeniu baldachimu przedstawiające Trójcę Świętą. Część chórową zdobią organy wykonane przez Gottfrieda Silbermanna (47 rejestrów w 4 klawiaturach: 3 manuałach i pedale) z 1755 r. Autorstwo prospektu organowego przypisywane jest Josephowi Hacklowi.
I na tym w zasadzie kończymy wycieczkę. Jeszcze szybka kawa w bistro na placu Teatralnym (z ciasteczkiem, a co....) i pędzimy do autokaru.
 
     
   
     
  Ostatni rzut oka na panoramę miasta z okien autokaru.  
     
   
     
  I pędzimy do domku. Jechaliśmy z jedną przerwą i zadziwiająco szybko byliśmy w Gliwicach. Niestety zagapiłam się i nie zrobiłam tradycyjnego zdjęcia zbiorowego - ale albo pędziliśmy, albo podzieliliśmy się na grupy, albo pogoda nie ta.... Trudno. I tak było jak zwykle super - zobaczyliśmy piękne miejsca w przemiłym towarzystwie. Mam nadzieję, że to nie był ostatni raz....  
  KONIEC  
  źródłą:
Wiki, przewodniki po Dreźnie, visit-desden.de,