|
„
|
|
|
MAJÓWKA W SŁOWENII
dzień pierwszy
opracowanie i zdjęcia: Ewa Hordyniak |
|
|
|
|

|
www.gliwiczanie.pl
|
|
|
|
|
|
No to jedziemy.... Tym razem Słowenia.
Byliśmy już raz, ale tylko przejazdem w drodze do
Chorwacji. Tym razem 4 dni w Słowenii. Program był, ale
się zmienił, a potem jeszcze raz, więc w sumie poddajemy
się pilotowi, bo na szczęście on z gatunku obowiązkowych
- co zaplanowane to ma być zrealizowane, jedynie
kolejność może ulec zmianie, ale te zmiany uwzględniają
stan zmęczenia grupy, więc nie jest źle.
Wyruszyliśmy wieczorem, aby spokojnie przespać podróż i dojechać na
miejsce rano. Spaliśmy, jakkolwiek mało spokojnie, bo
najwygodniejsze to nie jest.... Były jakieś postoje, ale
nawet nie wyłaziłam usiłując spać. Dopiero pierwszy
postój na terenie Słowenii wygonił wszystkich z autobusu
w poszukiwaniu głównie kawy..... |
|
| |
|
|
| |
 |
|
| |
 |
|
|
|
|
|
Wszyscy przed wyjazdem sprawdzaliśmy prognozy
pogody - zapowiadało się cudnie - słońce i temperatura
do 24 stopni... No tak, ale o 7 rano w sercu Alp
Julijskich było nie 20 ale jakieś 3..... Telepało nas z
zimna, na szczęście gorąca kawa pomogła.
Zgodnie z uaktualnionym programem zaczniemy zwiedzanie od wąwozu
Vintgar. Z miejsca postoju do bramy wąwozu mamy jakieś
pół godzinki jazdy - więc niedaleko. Nasz opiekun, pan
Stanisław korzysta z okazji, że wszyscy wstaliśmy i w
drodze zaczyna nam opowiadać o wszystkim - o historii
Jugosławii, o Josefie Tito, o zjawiskach krasowych.
Wiedzę to on ma, tylko przekazuje ją troszku
chaotycznie. Jakkolwiek ciekawie.
Wreszcie docieramy do stacji autobusów typu shuttle - wożących
grupy pod samo wejście do wąwozu. I tu okazuje się, że
nasi kierowcy są ekspresowi - jesteśmy na miejscu prawie
2 godziny za wcześnie..... Więc czekamy...... |
|
|
|
|
|
 |
|
| |
|
|
|
I czekamy... |
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
Wreszcie po ponad godzinie pozwalają nam wsiąść do
autobusu i jedziemy pod bramę wąwozu. No tak, ale
wejście mamy o konkretnej godzinie - nie da się wejść
wcześniej, kod QR na biletach nie zadziała przed 9.40...
No to czekamy... |
|
|
|
|
|
 |
|
| |
|
|
| |
I czekamy...... |
|
|
|
|
|
 |
|
| |
|
|
| |
A pan
Stanisław opowiada nam historię tego niezwykłego
miejsca.
Wąwóz
Vintgar o długości 1,6 kilometra,
wyrzeźbiony przez rzekę Radovnę wcina się między
majestatyczne pionowe ściany wzgórz Hom i Boršt, a jego
ozdobą jest rzeka z wodospadami, rozlewiskami i
bystrzami.
Edukacyjna ścieżka piesza biegnie przez wąwóz, po
drewnianych mostach i galeriach Žumr, kończąc się przy
potężnym, 13-metrowym wodospadzie Šum, jednym z trzech
wodospadów rzecznych w Słowenii.
Z Bledu wąwóz Vintgar jest najbliższym punktem wejścia
do Parku Narodowego Triglav. Według jednej z
teorii nazwa Vintgar pochodzi od niemieckiego Weingarten
– od winnic w pobliskim Podhom, lub według innej,
powstała, ponieważ przekrój wąwozu przypomina kieliszek
do wina. Wąwóz Vintgar został odkryty w 1891 roku
przez burmistrza Gorjanci, Jakoba Žumera, oraz
kartografa i fotografa Benedikta Lergetporera.
W swojej naturalnej formie był nieprzejezdny i
niedostępny, ale ponieważ Bled rozwijał się już wówczas
jako atrakcja turystyczna, w 1893 roku zbudowano ponad
500 metrów mostów i galerii, a wąwóz zagospodarowano i
udostępniono do zwiedzania.
W najbardziej widocznej części galerie nazywane są
Galeriami Žumera, na cześć odkrywcy, a na ścianie
znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona jego osobie.
Jedynymi elementami wykonanymi przez człowieka, jakie
miniemy na trasie zwiedzania, to malowniczy most
kolejowy unoszący się ponad 30 metrów nad
ścieżką oraz prawie niewidoczne elementy
hydroelektrowni. Ze względu na swe naturalne piękno
Vintgar został uznany za jedną z najważniejszych
atrakcji turystycznych w Słowenii, a liczba turystów
odwiedzających go osób z roku na rok rośnie.
Wreszcie nadchodzi godzina zero i przekraczamy bramę
prowadzącą do wąwozu. Dostajemy obowiązkowe kaski, w
których wszyscy bez wyjątku wyglądamy jak idioci.... |
|
| |
|
|
| |
 |
|
| |
|
|
| |
Ruszamy ścieżką i po chwili znajdujemy się w
takim otoczeniu, że nie wiadomo w którą stronę patrzeć.
Piękno tego miejsca zatyka dech, słychać tylko
westchnienia zachwytu i trzask migawek aparatów
fotograficznych. Mam w uchu audioguida, ale grupa się
tak rozciągnęła, że nie odbieram tego co opowiada nasz
pilot, jeżeli coś opowiada... Ale obraz wystarcza...
|
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
|
|
|
Absolutnie
przepiękne miejsce..... Trasa kończy się przy wodospadzie
Šum. Następnie nasz pilot ma dylemat, którą drogą
poprowadzić nas do parkingu i oczekującego autokaru. Tak bardzo nie
może się zdecydować, że zawracamy 4 razy na tej samej drodze..... W
końcu idziemy - oczywiście pod górę.... Wychodzimy na łąkę z
widokiem na góry. |
|
| |
|
|
|
 |
|
|
 |
|
|
|
|
|
Spacerek ścieżką przez łąki
i docieramy do parkingu, na którym czeka nasz autokar. Pełni wrażeń
wsiadamy i jedziemy dalej, bo to wcale nie jest koniec na ten dzień.
Teraz jedziemy niedaleko - do miasta Bled, w którym czeka nas rejs
łódkami na wyspę, zwiedzanie i czas wolny, choćby po to, aby
skosztować bledzką kremówkę. Pan kierowca podwozi nas prawie pod
samą przystań nad jeziorem bledzkim, gdzie czekają już na nas
łodzie. |
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
Bled i jego okolica dzięki swojemu naturalnemu pięknu jest
jednym z najbardziej urokliwych miejsc wypoczynkowych w Alpach.
Charakteryzuje się leczniczym klimatem umiarkowanym oraz termalną
wodą źródlaną. Szczyty Jelovice, Pokljuke, Alp Julijskich i Karavank
chronią miasteczko przed chłodnymi frontami północnymi, a odbijając
się w gładzi jeziora zapewniają spokojny, przepełniony pięknem
widok. W miesiącach letnich nie ma tu mgły. Średnie temperatury w
czerwcu to +18,7°C, w styczniu -1,2°C. Dzięki gejzerom wód
termalnych w dnie jeziora ma ono najdłuższy sezon kąpielowy wśród
alpejskich jezior. Naturalne piękno, ciekawa historia, położenie na
południu Alp sprawiają, że Bled został stworzony dla turystyki. Jego
charakterystyczny krajobraz z zamkiem, jeziorem oraz wysepką
sprawiają, ze jest znany i rozpoznawany prawie na całym świecie. Na
wysepce jest kościółek Maryi Wspomożycielki, a w nim znajduje się
dzwon życzeń z 1543 roku. |
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
|
|
|
|
|
O wysepce istnieje mnóstwo legend.
Jeszcze przed czasami chrześcijaństwa była tu słowiańska
świątynia na cześć bogini o imieniu Živa, patronki miłości. Po
przyjęciu chrześcijaństwa okoliczny lud zmuszony został zamienić
wielobóstwo na wiarę chrześcijańską, dlatego kapliczka otrzymała
imię Maryi. Przy schodach (jest ich 99 – będąc tam warto
przeliczyć!) postawiono jeszcze jedną kapliczkę, a przed kościółkiem
rzeźbę Marii Magdaleny.
W
sezonie na wyspie w weekendy odbywają się śluby - pierwszym
sprawdzianem dla przyszłego męża jest wniesienie na rękach panny
młodej po 99 schodach. Jak się łatwo domyśleć, nie wszyscy panowie
dają radę dlatego śluby odbywają się również w pobliskim parku
miejskim.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
|
|
|
|
|
Wejście do kościółka i na wieżę widokową jest osobno płatne, ale
nie majątek, więc kupuję bilet i idę. |
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
|
|
|
Chodząc po
wysepce słyszałam co jakiś czas bicie dzwonu - odruchowo zerkałam na
zegarek, ale nic się nie zgadzało. Dopiero wewnątrz przekonałam się,
że każdy sobie może podzwonić ciągnąc za sznur wiszący na środku
nawy kościoła... Jest to właśnie ten dzwon życzeń z 1543 roku....
Następna wieża widokowa - lezę, kolejny pierdyliard schodów, ale
dam radę. Na górze okazuje się, że nazwa "widokowa" jest mocno na
wyrost. Dostępne jedno okno na wyspę, drugie dokładnie na bryłę
kościoła zasłaniającą wszystko, a dwa boczne okna w zasadzie są
niedostępne, bo pod nimi biegną schody...... Jedynie obejrzeć mogę
zabytkowy mechanizm zegara i zejść na dół kupić sobie w nagrodę
porcję lodów..... |
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
|
|
|
Wracamy na stały ląd podziwiając zamek górujący nad
jeziorem. Zamek w Bledzie jest według zapisów historycznych
najstarszym zamkiem w Słowenii. Pierwszy zapis na jego temat sięga
1011 roku, gdy nazwany był castellum Veldes. Stoi
na wspaniałej, wielkiej skale, wznoszącej się 130 metrów nad poziom
jeziora. Najstarszą częścią zamku jest romańska wieża. W
średniowieczu wzmocniono fortyfikacje zamku wzmacniając mury
dodatkowymi wieżami obronnymi. Zamek jest także wyposażony w most
zwodzony i fosę. Inne części zamku zostały zbudowane w stylu
renesansowym. Są one rozmieszczone są wokół dwóch dziedzińców
połączonych schodami. Na górnym dziedzińcu znajduje się kaplica,
która została zbudowana w XVI wieku i odnowiona około 1700 roku,
kiedy to została również ozdobiona iluzjonistycznymi freskami. |
|
| |
|
|
| |
 |
|
| |
|
|
|
Na zamek się nie wybieramy, już naprawdę nie mamy na to czasu, ale
przewidziane jest pół godzinki na czas wolny i konsumpcję kremówek.
Kremówki sobie daruję, a w bagażu mam drona - ten zamek mnie
kusi.... Pan Stanisław jest świetny - zmusza kierowców, aby
przyjechali do centrum i przywieźli mi torbę z dronem... Znajduję
spokojne miejsce i lecę...... |
|
| |
|
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
|
|
|
Dziko zadowolona
pakuję sprzęt i idealnie punktualnie trafiam na miejsce zbiórki,
gdzie okazuje się, że brakuje mojego męża.... Zapodział się.....
Okazało się że zapodziało się ich troje - czekali na kelnerkę aby
łaskawie przyjęła zapłatę - nie za kremówki - za piwa ;).
Wreszcie w komplecie wsiadamy do autokaru i jedziemy do hotelu. Musimy się
zameldować, rozlokować, odświeżyć i zdążyć na obiadokolację....
Jedziemy....
Noclegi mamy w miejscowości Ankaran nad brzegiem morza. Hotel
okazuje się wielkim kompleksem składającym się z zabudowań dawnego
klasztoru benedyktynów - obecnie recepcji hotelowa i jadalni, kilku
budynków z pokojami hotelowymi, eleganckiego pola namiotowego i
kompleksu luksusowych domków kampingowych - a wszystko rozlokowane
na zalesionym terenie tuż nad morzem. Odświeżeni, najedzeni
dochodzimy do wniosku, że jest za wcześnie na spanie - więc we trzy
babeczki lecimy pomacać morze, w końcu Adriatyku nie mamy na co
dzień.... W dodatku zaczyna się zachód słońca....
|
|
| |
|
|
| |
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
| |
 |
|
|
 |
|
|
|
|
|
Zaliczywszy
zachód słońca, wschód księżyca wreszcie poddajemy się zmęczeniu i
idziemy spać........ |
|
|
|
|
DALEJ
|