PIKNIK LOTNICZY 




 


   www.gliwiczanie.pl

 

 


Po zakończonej walce w dalszym ciągu prezentowały się różne latające maszyny oraz ich piloci. Pojedynczo i parami.











 




 




 











W powietrze wzbiły się również Sopwith F1 ”Camel” oraz Fokker Dr-1 - czyżby znowu mieli walczyć? Ale nie, zrobili rundkę, pomachali skrzydłami i odlecieli!!! I to właśnie była ta zmiana godzin programu, o możliwości której uprzedzali oranizatorzy!!! A ja się załapałam :).








 



 


W powietrzu pojawili się skoczkowie, którzy nawet nie wiem z czego skakali - jakoś mi to umknęło, postanowiłam ich przyuważyć następnym razem....














 



  Na powyższym obrazku mamy okaz skoczka spieszonego, czyli w wersji naziemnej :).
Do startu ruszyło coś większego, załadowanego ludźmi - chyba wziął kolejną porcję skoczków, przypilnuję go...
 
 
 







 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
  Tak sobie pomyślałam, że trzeba mieć jaja ze stali, żeby dobrowolnie i samodzielnie wyskoczyć z samolotu lecącego na tej wysokości. Wprawdzie rozumiem, że to już żadna róznica czy wysokość lotu mała czy duża, ale wrażenia podejrzewam są inne..... A skoczkowie wyczyniając różne ewolucje spokojnie lądowali w wyznaczonym miejscu....
 


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
     
  Zaprezentował się również helikopter ratowniczy na codzień stacjonujący na naszym lotnisku.
 
   
 


 
   
 
     


 










Jak modelka na wybiegu pokazał się ze wszystkich stron, zrobił krótki przelot w nachyleniu i wrócił na swoje stałe miejsce w oczekiwaniu na wezwanie.

Potem na niebie pokazały się dwa samolociki akrobatyczne - jeden to znany już nam z solowego występu EXTRA 330LX, a drugi to nie mam pojęcia bo się nie znam, a informacji szczegółowej nigdzie nie znalazłam. Panowie wyczyniali niesamowite rzeczy, a wszystko w dużej bliskości, co ewolucje czyniło trudniejszymi i bardziej emocjonującymi....
































Po wylądowaniu pilot samolotu EXTRA 330LX czyli prawdopodobnie pan Łukasz Czepiel wykonał jeszcze kilka bączków, a potem niebo opustoszało. Kilka minut nie działo się nic, rozglądaliśmy się po niepewnie, aż wreszcie z bardzo daleka doszedł mnie szum szybko przechodzący w ryk. Jest!!  Dokładnie zgodnie z planem nadleciał MIG-29 z 23 Bazy Lotnictwa Taktycznego!





















































Poszalał, poszalał i poleciał. Wrażenia niesamowite, ryk taki, że w całej okolicy powłączały się alarmy samochodowe. I tak zmniejszył szybkość, bo dla pełnego zaprezentowania się zszedł dość nisko, i gdyby został na ponaddźwiękowej to podmuch chyba by nas wszystkich zgarnął z lotniska. Zaiwaniał w takim tempie, że na niektórych seriach zdjęć w każdym kadrze miałam wyłącznie ogon.... Byliśmy szalenie usatysfakcjonowani tym pokazem, a organizatorzy dali nam chwilkę oddechu, głównie po to  aby się nam bębenki w uszach zregenerowały. A potem piknik ruszył dalej....











DALEJ