SZWAJCARIA SAKSOŃSKA 2025 - cd

 cztery dni zwiedzania - dzień drugi


 

   opracowanie i zdjęcia: Ewa Hordyniak


 

 

  


 

Drugi dzień wycieczki - pogoda śliczna, jedziemy w góry do Bastei - rezerwatu geologicznego. Bliziutko od naszego Hrenska jest super panoramiczna winda, która wwozi turystów prawie na sam punkt widokowy. Jedziemy. Windę widać.
     
   
     

Tyle, że nie działa.....
I tu się pojawiła następna pozytywna cecha Pana Pilota - natychmiast, bez wahania dostosowuje program do zaistniałej sytuacji. Bez zamieszania i kombinowania. Jako, że do Bastei pojedziemy drogą naokoło- to po drodze wpadniemy na zamek Stolpen - mimo że nie było go w programie, ale jest znany z wieloletniego pobytu Hrabiny Cosel, którą tam August uwięził. No to jedziemy.


 




     

Nazwa Stolpen wywodzi się z języka starozachodniosłowiańskiego i znaczy tyle, co słup (stolpno) lub miejsce słupów. Odkryty w Stolpen bazalt jest najwcześniej wymienioną formacją skalną tego typu w Europie.  Podobne formacje występują również w Polsce -  np. Organy Wielisławskie - tyle że u nas to porfiry. Słupy bazaltowe łatwo było odspoić i wykorzystywano je jako obramowania okien i drzwi, utwardzenia dróg itp.  

 



 

Wchodzimy na zamek, a Pan Pilot przypomina nam historię Hrabiny Cosel zwracając uwagę na rozbieżności między faktami historycznymi a scenariuszem znanego filmu. Ale zaczniemy od historii samego zamku.
      Pierwsza budowla obronna powstała prawdopodobnie w tym miejscu około 1100 roku. Następne informacje o zamku pojawiają się w 1121 w Kronice Kosmasa. Jednak są one bardzo niepewne. Pierwszym pisanym dokumentem w historii zamku pochodzi z około 1218, kiedy biskup Bruno II z Porstendorf zakupił zamek wraz z okolicznymi ziemiami od Moyko de Stuplen Około 1200 roku zamek Stolpen był słowiańskim dworem obronnym. W ramach niemieckiej ekspansji na wschód na początku XIII wieku został przekształcony w siedzibę biskupów miśnieńskich i stał się jedną z ich ważniejszych rezydencji. W 1559 roku książę August Wettyn zmusił biskupa do zmiany ziem. Rozszerzył on i zmodernizował budynki na wzgórzu zamkowym i używał obiektu jako swojej podmiejskiej rezydencji oraz zamku myśliwskiego. Podczas wojny trzydziestoletniej mury zamku z powodzeniem stawiały opór atakom i oblężeniom. W 1675 roku zamek został przekształcony w twierdzę krajową, jednak już w XVIII wieku coraz mocniej podupadał. Rozwiązanie garnizonu w 1764 roku rozpoczęło jego naturalny upadek. Po przejściu Napoleona w 1813 roku część twierdzy została wysadzona, co zakończyło okres świetności zamku jako ważnego miejsca strategicznego.
Obecnie częściowo odrestaurowany stanowi jedną z ciekawszych atrakcji turystycznych regionu. W jego murach znajduje się muzeum w którym na szczególną uwagę zasługuje sala tortur oraz grób hrabiny Anny Konstancji Cosel. Atrakcją zamku jest wydrążona w bazaltowych skałach przeszło 84 metrowa studnia, która uchodzi za najgłębszą na świecie. Górnicy sprowadzeni z Rudaw na jej wykopanie potrzebowali aż 24 lata.


 


   
   




   
   
   
   
   
     
  Udajemy się zbiorowo do sali projekcyjnej, gdzie pokazano film w języku polskim prezentujący historię zamku.  
     
   
   
   
 
      Pan Pilot po pokazaniu najważniejszych miejsc zamku rozpuszcza nas luzem, żebyśmy mogli samopas powłazić na wieże i odwiedzić muzeum Hrabiny.
No to parę słów o Hrabinie Cosel.
Urodzona jako córka Joachima von Brockdorffa i Anny Małgorzaty z domu Marselis. Jej ojciec był oficerem w służbie Danii. 2 czerwca 1703 poślubiła saskiego ministra Adolfa Magnusa Hoyma. W latach 1706–1711 Hoym był jednym z najważniejszych ministrów Augusta Mocnego. W styczniu 1704 August II Mocny i Anna von Hoym spotkali się po raz pierwszy na balu wydanym przez małżonkę królewską Krystynę Eberhardynę. W kwietniu Hoymowie przeprowadzili separację. Przełomowe znaczenie dla romansu z królem Augustem II Mocnym miał dzień 7 grudnia 1704. Wybuchł wówczas pożar w pałacu hrabiostwa Hoym na Kreuzgasse, książę-elektor przybył mieszkańcom na ratunek. Jeszcze w grudniu 1704 hrabina Henrietta Amalia Reuß zaproponowała Cosel stanowisko metresy władcy. Przez 10 lat była jego królewską faworytą. Król rozwiódł ją z mężem i pomógł uzyskać tytuł hrabiowski. Odtąd znana była jako hrabina Cosel.
Miała z Augustem II Mocnym trójkę dzieci: syna Fryderyka Augusta i dwie córki – Augustę Konstancję i Fryderykę Aleksandrę. Posiadała potężną władzę na drezdeńskim dworze. Roczne wydatki na jej zachcianki wynosiły 100 tys. talarów, za co można było utrzymać ośmiotysięczny oddział wojska. Kiedy król próbował pozbawić ją wpływów, wzięła udział w zawiązanym przeciwko niemu spisku. W 1713 uciekła do Berlina. W Wittenberdze została pojmana jako zdrajczyni. W 1716 osadzono ją na zamku w Stolpen. Spędziła tam 49 lat, aż do śmierci. Zmarła 31 marca 1765, w wieku 85 lat. Ale nawet będąc więźniem, miała pewne wpływy - np. na zamku tuż przy jej wieży znajdowała się prochownia. Hrabina obawiała się, że jakieś zaprószenie ognia może zagrozić jej życiu i spowodowała wybudowanie nowej prochowni, oddalonej od wieży będącej jej więzieniem. W tej że wieży jest obecnie małe muzem poświęcone hrabinie - zebrano tam nawet przedmioty, które niegdyś do niej należały.
 
     
   
   
   
   
   
   
   
     
  Ze szczytu wieży widoczki też przezacne...  
     
   
   
   
     
  Lecimy jeszcze na drugą wieżę i do kazamatów.  
     
   
   
   
     
  A potem pan pilot daje nam jeszcze chwilę na odsapkę przy piwku i jedziemy dalej.
Jedziemy do Bastei. Jakąś skomplikowaną drogą, bo okazało się że zaczęli Niemcy mnóstwo remontów dróg i są pozamykane i trzeba szukać objazdów. Wreszcie docieramy na miejsce i pierwsze co widzimy to mrowie turystów.
   Pół Polski i 3/4 Niemiec tam się zjechało. Makabra. Widoczki absolutnie przepiękne, ale trzeba najpierw się porozpychać łokciami żeby je móc podziwiać. Robienie zdjęć utrudnione bo po pierwsze w obiektywie mam morze głów a po drugie co chwilę ktoś mnie trąca i popycha... Gdybym była tu sama natychmiast odwróciłabym się na pięcie i uciekła. Ale nie ma jak to przepychamy się i rozglądamy.
   Bastei (pol. baszta) – formacja skalna stanowiąca jedną z największych atrakcji turystycznych Parku Narodowego Saskiej Szwajcarii, charakteryzujących się licznymi formacjami skalnymi. W XII wieku w pobliżu dzisiejszego mostu powstał Zamek Neurathen. Pierwsze wzmianki pisemne o skałach pochodzą z końca XVI w. W 1798 r. został on po raz pierwszy opisany w publikacji o charakterze turystycznym (przez Christiana Augusta Gottloba Eberharda). W tym czasie Bastei szybko rozwijał się jako atrakcja turystyczna. Na początku XIX w. dotarła tu pierwsza wycieczka zorganizowana, a sam obiekt stał się inspiracją dla wielu malarzy. W 1826 roku w pobliżu punktu widokowego zbudowano pierwszą kwaterę noclegową dla turystów oraz wzniesiono pierwszy, drewniany most nad wąwozem Mardertelle, który łączył zewnętrzną półkę skał z zamkiem Neurathen. W połowie XIX w. konstrukcja została przebudowana na piaskowcową ze względu na dużą ilość turystów. Most ten osiągnął długość 76,5 m długości i wzniósł się na wysokość 40 m ponad dno wąwozu. Od tego czasu cały kompleks skał i punktów widokowych rozwija się pod względem turystycznym niemalże nieustannie.
My mieliśmy przejść mostem do ruin zamku, ale okazało się że ruiny zamku są niedostępne - więc w tył zwrot i znów mostem w tłumie zahaczając o punkty widokowe idziemy na piwo - można siedzieć na tarasie widokowym i łączyć przyjemne z pożytecznym.....
 
     
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
     
  Gdy już ponapawaliśmy się widoczkami  i piwem lecimy do autokaru i dalej w trasę - została nam twierdza Königstein. I znowu na okrętkę, przejeżdżając drugi raz przez miejscowość Pirna jedziemy pod twierdzę.
Trochę dużo czasu straciliśmy na te objazdy, więc wiadomo już, że po twierdzy będziemy ganiać. No trudno. Wysiadamy z autokaru i opadają nam szczęki.....
 
     
   
   
   
     
  Potęga..... Na szczyt można się dostać piechotą dookoła, windą towarową lub windą panoramiczną. Winda panoramiczna - co za niespodzianka - nieczynna.... To w charakterze worków kartofli jedziemy na górę windą towarową....  
     
   
     
      Pierwszą budowlą na terenie obecnej twierdzy był wybudowany przez Czechów w XIII wieku zamek warowny, o którym pierwsze wzmianki pisemne pochodzą z 1241 roku. W Górnołużyckim dokumencie granicznym wymieniany jest jako „lapis regis”, czyli Kamień królewski. Zamek ten wyznaczał wtedy granicę między należącymi do Królestwa Czech Łużycami a Marchią Miśnieńską. Na początku XV wieku (1408 rok) saska dynastia panująca Wettynów przejęła go w swe posiadanie. Jednak dopiero w 1459 roku rejon ten został prawnie wcielony do Saksonii. W 1559 roku rozpoczęto przebudowę zamku na twierdzę, co trwało aż do 1731 roku. Za czasów panowania Augusta II, elektora saskiego i króla polskiego, bramę wjazdową ozdobiono kartuszem z herbem I Rzeczypospolitej. Wyjątkowym elementem wyposażenia twierdzy była wielka i bogato zdobiona beczka do wina o pojemności 239 hektolitrów, wykonana na zlecenie Augusta II Mocnego. Beczka była ozdobiona herbem Rzeczypospolitej. Oryginał beczki wywieziono w 1819 roku, obecna jest jego kopią. Od 1588 twierdza pełniła także rolę więzienia. Za panowania króla Augusta II Mocnego w twierdzy byli więzieni m.in. Wolf Dietrich von Beichlingen, synowie Jana Sobieskiego, Jakub i Konstanty oraz kanclerz Jan Stanisław Jabłonowski.  
     
   
   
   
     
  Teren twierdzy zawiera dziesiątki obiektów, z których zdążymy zobaczyć niewielką część:
 
   
     
  Pan Pilot prowadzi nas do budynku studziennego na pokaz.
Na rozkaz księcia elekta Augusta (1526-1586) wierci się w 1563 r. pod kierownictwem mistrza górnictwa z Freibergu Martina Planera najgłębszą studnię w Saksonii o głębokości 152,5 metrów. Zabezpieczenie zaopatrzenia w wodę jest ważnym warunkiem do budowy twierdzy.
 
     
   
   
   
     
  Pan wlewał wodę do studni (hm... powinno być odwrotnie) a myśmy głośno liczyli ile sekund zajmie jej dolecenie do powierzchni wody. Potem pognaliśmy zbiorowo wzdłuż murów twierdzy.  
     
   
   
   
   
   
   
     
  A następnie oglądać ekspozycję na zamku Jerzego.  
     
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
     
  Pan Pilot daje nam do wyboru drogi powrotne - albo windą albo piechotą przez bramę. Wybieram drogę przez bramę, ale jeszcze lecę obejrzeć kościółek garnizonowy.  
     
   
   
   
     
  Przelotem zaglądam do miejsca, gdzie stała sławetna beczka.  
     
   
   
 
  i zmierzam do bramy, a właściwie do budynku bramnego.
   Budynek, o dwukrotnie załamującej się fasadzie, tworzy razem z zamkiem Jerzego i wałem obronnym najbardziej charakterystyczny zespół architektoniczny zachodniej strony twierdzy. Budowla powstała pod koniec XVI wieku nad naturalną szczeliną skalną. Jedyna droga wiodąca na teren twierdzy prowadzi pod domem bramnym i nosi nazwę „ciemna rampa“. Wyrzeźbiony w skale wizerunek Augusta Mocnego (1670 – 1733) wykonał, urodzony w Königstein rzeźbiarz, Otto Panzner dopiero w 1910 r.. Ciemna rampa Znajdują się tu liczne elementy obronne zabezpieczające jedyne wejście na twierdzę: Drewniana brama, zrzutnie kamieni, machikuły, brona, żelazna brama i kaponiera (fr. warowny korytarz). W częściowo dwukondygnacyjnych piwnicach znajdowały się działa artyleryjskie wycelowane w stronę wejścia do twierdzy. Parter i piętro były zamieszkałe. Wciągarka do wozów Żelazna wciągarka do wozów pochodzi z 1877 roku. Do obsługi korby potrzebnych było dwóch żołnierzy. Zastąpiła ona drewnianą wciągarkę, używaną od 1779 r. do wciągania dział armatnich i ciężko załadowanych wozów po stromym, brukowanym chodniku od bramy Meduzy. Wciąganie wozów było bardzo niebezpieczne. Z tego powodu wprowadzono w roku 1858 surowe przepisy bezpieczeństwa. W 1991 r. wciągarka została zrekonstruowana.
 
     
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
     
  „Brama Meduzy” przyjęła swoją nazwę od zwornika, ozdobionego wizerunkiem głowy meduzy. Meduza to wywołująca przerażenie postać z greckiej mitologii, posiadająca na głowie wijące się węże zamiast włosów. Każdy, kto na nią spojrzał, zamieniał się w kamień. Umiejscowienie jej wizerunku nad bramą miało więc odstraszać wroga. Zwieńczeniem bramy jest królewsko-polski, książęco-saski herb, pochodzący z czasów, kiedy saksońscy elektorowie byli również królami Polski (1697 – 1706 i 1709 – 1763).  
     
   
   
   
     
  Budowla imponująca, oblecieliśmy ją trochę za szybko, ale czas nas gonił - głównym winowajcą były objazdy, a musieliśmy zdążyć na obiadokolację. Poproszono nas, żebyśmy prosto z autokaru lecieli jeść, więc jak staliśmy, z lekka przykurzeni poszliśmy na kolację. Potem już tylko kąpiel i łóżeczko - nogi trochę bolą a jutro łażenie po górach, więc trzeba nabrać sił. I nikt się nie spodziewał, jak bardzo nam te siły będą potrzebne.....  
     
  DALEJ